46 sekund...
Takimi słowami rozpoczął kazanie ksiądz Juan z Haiti. W Instytucie Iralandzkim w Rzymie blisko Bazyliki świętego Jana na Lateranie, miała miejsce uroczysta Msza święta za ofiary trzęsieńia ziemi w Haiti. Oczy pełne łez i pytanie dlaczego to się stało, towarzyszyły około 50 księżom i seminarzystom z całego świata, uczestniczącym w tej celebracji eucharystycznej. Wzruszające były dane o ofiarach: 200 tys. zmarłych, około 200 księży jeden biskup... i to wszytsko z ust haitańczyka, młodego księdza, studenta na jednym z Papieskich Uniwersytetów w Rzymie. Dziękował za pomoc i modlitwę. Podreślał wielkie zjednoczenie się świata żeby pomagać i prosił "nie zapominajcie o nas!". Haiti to najbiedniejszy kraj w tamtym rejonie, kraj reżimów ale i welkich bogactw naturalny, pięknych plaz. Poprostu zawirowania historyczne spowodowały wielką biedę. Mówi się że trzeba przenieść całe państwo w inne miejsce, ale miejscowi kochają tę ziemię i chcą tam zostać.
Kiedy patrzyłem na tego czernego księdza, płaczącego prawei bez przerwy podczas Mszy świętej, uświdomiłem sobie że potrzeba tak mało żeby stracić wszytsko. Jednak wiara i optymizm przebijały się często. Haiti też kocha Boga i dziś modli się na gruzowisku...




